2019-04-18

Wyrzucamy jedzenie, nie znamy umiaru


Polacy marnują żywność, jak można wyczytać tu i ówdzie w artykułach medialnych, odnoszących się do ostatnich badań w tej materii. Okazuje się, że nie dostrzegamy umiaru podczas zakupów żywności, którą później wyrzucamy do kosza, gdy stwierdzimy, że jej termin przydatności minął.

Warto zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Dlaczego nie potrafimy określić tego, ile faktycznie potrzebujemy artykułów spożywczych? Dlaczego kolejne raporty o wyrzucaniu jedzenia do kosza nie skłaniają producentów i dystrybutorów do zmiany swojej polityki?

Wydaje się, że winny jest model ekonomiczny, jaki obecnie wymusza nasze zachowania. Winni w końcu jesteśmy my sami, bo ulegamy szałowi zakupów i bagatelizujemy skalę marnotrawstwa żywności. 

Żywność marnuje się na całym świecie, nie tylko w Polsce. Nie są to małe ilości, bo mówi się nawet o marnotrawstwu w granicach 40 proc. całej produkcji. Przerażająca statystyka, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w danych regionach żywność trafia do kosza, a w innych częściach globu ludzie głodują. 

Obecny model ekonomiczny nie ma problemu z marnotrawstwem żywności. Współczesna ekonomia stawia sobie za cel produkowanie mniejszej ilości produktów, w ujęciu rachunkowym — mniejszej niż ogół ludzi, którzy byliby chętni je nabyć. Podaż nie powinna przewyższać popytu. Tylko wtedy produkcja jest opłacalna. Jeśli więc danych produktów jest więcej, jak w przypadku żywności, dopuszcza się jej niszczenie. 

W pierwszej chwili może wydawać się to niedorzeczne, ale jeśli producent czy dystrybutor zakładają, że dana żywność może zostać wyrzucona (bo zaspokojenie potrzeb wszystkich jest nieopłacalne), to przyjmują również strategię, która polega na tym, że w miejsce zmarnowanej żywności systematycznie wprowadza się „lepszą i rozszerzoną ofertę”. Ta „lepsza” oferta, podparta odpowiednią reklamą, gwarantuje zwiększony obrót i niwelizację strat z tytułu wcześniejszego pozbycia się „nieprzydatnych do spożycia” produktów.

Największą odpowiedzialność za marnotrawstwo żywności ponosimy jednak my sami, jako konsumenci i bezkrytyczni odbiorcy propagandy w stylu „kupuj i konsumuj”. To my łapiemy się na nowe chwyty reklamowe, kolejne promocje i marketowe atrakcje. Nie dostrzegamy skali marnotrawstwa, bo wybieramy zakupoholizm i konsumpcjonizm, tak ładnie prezentowany przez twórców reklam. Warto się nad tym zastanowić, gdy kolejna telewizyjna rodzina z reklamy będzie emanowała swoją radością podczas wspólnego konsumowania przy świątecznym stole. 

An-helli


 
 
Wrzesień 2019
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych