2013-09-26

A ty po której stronie jesteś?


Pokój chatom! Wojna pałacom!

Georg Buchner (1813-1837)

Z każdej strony dostrzegam służalcze nastawienie do władzy. I to niewolnicze przeświadczenie, że tylko ona powinna kierować naszym życiem. My mamy rządzić? Sami? Toż to niewyobrażalne. W końcu ktoś rządzić musi, ale nie my, nie obywatele – to jakaś abstrakcja.

I tak w najlepsze trwa oddawanie się pod niewolnictwo polityków czy urzędników państwowych, bo ludzie nie chcą sprawować realnej władzy. Ta podobno przysługuje jedynie wybrańcom politykom. Zamiast tego wolą oddawać ją posłom, osobnikom, którzy z założenia kierują się interesem własnym, w dalszej kolejności swojej sitwy partyjnej i samego państwa, które z monopolem na przemoc (dziękujemy za szczerość panu ministrowi spraw wewnętrznych), jest instytucją służącą jedynie zabezpieczeniu tych interesów.

Czekam na dzień, w którym ludzie zechcą wziąć sprawy w swoje ręce. Pozbawią polityków znaczenia prawnego, które obecnie im przysługuje, a które umożliwia im żerowanie na uczciwie pracujących obywatelach, tej wykorzystywanej, jak dotąd biernej masie ludzkiej. „Kto żyje z nas, ten pasożytem jest”, jak śpiewała swego czasu kultowa kapela robotniczej muzyki Oi. Czy w związku z tym potrzeba nam pasożytów?

Warstwy uprzywilejowane, a są to w naszej rzeczywistości i w pierwszej kolejności funkcjonariusze państwowi, powinny scedować swoje kompetencje na aktywne grupy obywatelskie, świadome swoich celów i o wiele lepiej od urzędników rozumiejące specyfikę swojego położenia i problemów lokalnej społeczności. Co więcej, kierujące się interesem społecznym, nie państwowym. Przynajmniej taki mechanizm podpowiadają podstawowe reguły funkcjonowania demokracji – władzy ludu. Mimo wszystko ludzie nie korzystają z jej atrybutów, a nawet nie upominają się o nie, gdy są ich pozbawiani przez warstwy uprzywilejowane.

Dlatego polityków należy dziś postrzegać w kategoriach ciemiężycieli. Lekceważą oni wolę narodu, społeczeństwa, a zabezpieczają jedynie interesy państwa, czyli sitw i układów biznesowo-politycznych. Bo czymże innym do cholery jest państwo?

Proszę bardzo, łudźmy się dalej, że polityk może mieć „poukładane poglądy”, a co za tym idzie przysłużyć się społeczeństwu. „Pokaż mi takiego polityka, który dba o dobro robotnika”, jak śpiewała inna kultowa kapela. Przysłużyć? W jakim sensie? Dalej będzie tą samą gnidą, „grubą świnią”, która swoją pozycją sankcjonuje wyzysk pracujących obywateli, żeby jego pieprzone państwo, a więc także on sam, pasożytowało na narodzie.

Ale póki nasze społeczeństwo hoduje w sobie tego sługusa władzy, zamiast próbować wyrwać jej kompetencje prawne w ramach demokracji uczestniczącej, o jakimkolwiek rozwoju czy wolności możemy zapomnieć. Wolność bowiem gwarantuje rozwój. A ja nie widzę jej pod stertą nakazów czy zakazów, co potwierdzają kolejne rankingi wolności gospodarczej, w których zajmujemy odległe miejsca.    

Tak się bowiem składa, jeśli jeszcze tego jakimś cudem nie dostrzegliście, że władza ma swoje interesy, statutowo (podkreślam: statutowo) sprzeczne z wolą społeczeństwa. My tu jesteśmy tylko wasalami, oni ściągającymi z nas haracz. Dlaczego pan ma słuchać, a już tym bardziej służyć niewolnikowi? Przecież to domena tych ostatnich.

Prawo państwowe, z konstytucją na czele, to tylko taki wabik praworządności dla kretynów, którzy wierzą, że ustalające to prawo państwo będzie je respektować w obliczu wyraźnego konfliktu na linii obywatel-państwo. Gdyby państwo miało tak robić, zaprzeczyłoby swojemu istnieniu. Czy mogą potem dziwić murale typu: „Do nich należy prawo, do nas prawda”? Niektórzy wyczuwają komu ma w rzeczywistości służyć prawo.

Jak długo będzie w nas pokutował sowiecki sługus, widzący we władzy łaskawcę, któremu trzeba dziękować nawet za dostęp do powietrza? To ci, co siedzą na tronie, są tam z łaski narodu i mają robić to, co my, naród, sobie życzymy, jak słusznie zauważył w numerze 36 „Gościa Niedzielnego” Franciszek Kucharczak. Tylko jak zmienić mentalność sługusa w mentalność suwerena?

Przede wszystkim oddolna edukacja, praca uświadamiająca oddolnych grup obywateli, alergicznie ustosunkowanych do władzy w dzisiejszym pojmowaniu tego słowa (niech nam rośnie nowe pokolenie z alergią na rządzenie). Władza ludzi, przez mechanizmy referendalne, plebiscytowe, w pełni demokratyczne – tak. Przy jednoczesnej likwidacji realnego (realnego!) wpływu jednostkowych osobników (polityków) na prawo i rządzenie. Czyli jeszcze raz – niezbędna edukacja społeczna i pobudzanie ludzi do aktywności obywatelskiej i wytrącanie kompetencji władzy politykom. Niektórych to chyba przerasta, więc wolą zostać politykami.

Celem każdego działacza społecznego, wręcz obowiązkiem, jest taka właśnie praca edukacyjna. Tylko w ten sposób mamy realny wpływ na naszą rzeczywistość – pracując oddolnie i organicznie, wychowując i kształcąc. Czyż podstawą nie jest właśnie kształcenie? Czy zapomnieliśmy już o powiedzeniu: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie”? Rzeczypospolite, czyli my – naród. Nie państwo i biurokracja, bo ta wyzbyta jest moralności, skoro żyje z pracy wyzyskiwanych obywateli.

W takiej sytuacji, jakie ma znaczenie, że na „górze” zasiada „mądry”, w domyśle „nasz” polityk, skoro „doły” są zdeprawowane, niewyedukowane, wyzute z wszelkich wartości, które przekazywane są przede wszystkim przez rodzinę i najbliższe środowisko? Taki polityk, w przerwach pomiędzy łupieniem społeczeństwa, może sobie nawet wprowadzać swoje „uzdrawiające” ustawy. Cóż z tego, skoro żaden odgórny nakaz nie wpłynie na mentalność i sposób myślenia, który ów polityk chciał swoją ustawą zmienić. Tego mogą dokonać jedynie oddolni edukatorzy.

I znowu pojawia się tutaj ta naiwność, że odgórnie, mechanicznie narzucane decyzje są lepsze od naturalnie wyuczonych cech. Czy taka Narodowa Demokracja (w XIX i XX w. demokracja była ideą rewolucyjną, prospołeczną, zachęcająca masy do zerwania niewolniczych relacji z „tronem”, walczącą o godność ludzką) odniosła sukces w Międzywojniu, bo była u władzy, czy raczej dlatego, że wcześniej prowadziła intensywną pracę uświadamiającą narodowo masy odnarodowionego społeczeństwa? Dodam, że działacze endecji czynili to głównie przez swoje stowarzyszenia, nieformalne kluby, organizacje.

Wniosek z tego prosty – siłę buduje się „od dołu”, a nie „od góry”. Czyli ta „góra” jest w ogóle niepotrzebna, skoro jedyne, co wychodzi jej najlepiej i do czego jest powołana, to ściąganie haraczu. Ryba wcale nie psuje się od głowy. Jeśli ta głowa jest popsuta, tzn. że wcześniej doły uległy deprawacji, bo każdy naród ma taką „głowę”, na jaką sobie zasłużył, jaką legitymizował w wyniku swojego niedokształcenia, niewyedukowania.

Co chcę przez to powiedzieć? Że siła sprawcza leży w „dołach”, w społeczeństwie, w masach ludzkich, w ich aktywności i braniu odpowiedzialności za własny los, bo nikt inny nie zrobi tego za nich lepiej. A owa siła to nic innego, jak realna władza, która została wydarta obywatelom przez bierność i zaniedbanie własne, a aktywność wszystkich tych zaborczych i wyzyskujących naród klik, które określamy wspólnym mianem – państwo.

Nie ma nic bez społeczeństwa, narodu, bo on jest tutaj suwerenem. Ale politycy nie tyle o tym zapominają, co jawnie przeciwko temu występują. W końcu dla nich władza to określone profity i przypisane obowiązki, które można przyrównać do klawisza pilnującego więźniów. Z tymże w naszej chorej rzeczywistości, to winowajcy pełnią role klawiszów (władza), a poszkodowani (obywatele) tych zniewalanych.

A że przy okazji takie stosunki i relacje społeczne, samo istnienie państwa i samozwańczej władzy, utwierdzają podział na uprzywilejowanych i wyzyskiwanych. Oni, politycy to akceptują. Tylko na Litość Boską, dlaczego akceptują to ludzie, społeczeństwo, naród, każdy z osobna, zapatrzony w siłę sprawczą polityków? W końcu nawet w więzieniach zdarzają się bunty.  

A ty po której stronie jesteś? Wyzyskujących czy wyzyskiwanych? Strażników czy więzionych? Państwa czy narodu?

Wolność, Tożsamość, Sponarchizm!

WNZ (Waldek na zdjęciu)


 
 
Luty 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych