2018-09-12

Aktywność fizyczną społeczeństwa budują inicjatywy oddolne


Przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) badania potwierdzają, że mieszkańcy globu nie są sportowo aktywni. Specjaliści podkreślają, że osoby wyzbywające się aktywności fizycznej są przez to podatne na choroby, jakie powodowane są rezygnacją z regularnych ćwiczeń.

Wyniki najnowszych badań WHO zostały przytoczone w „The Lancet Global Health”. Statystycznie wygląda to tak, że 27,5 proc. mieszkańców globu nie można uznać za osoby, które są aktywne sportowo. Każdy człowiek posiada swoje parametry i znajduje się na właściwym dla siebie poziomie rozwoju fizycznego, ale Światowa Organizacja Zdrowia przyjmuje, że tygodniowa norma aktywności fizycznej to 75 minut wyczerpującego treningu lub 150 minut treningu lekkiego.

WHO porusza w tym temacie kwestię związaną z zaangażowaniem państw w ograniczaniu bierności fizycznej. Nie bardzo wiadomo jednak, jak z dzisiejszej perspektywy państwa miałyby wspomóc śmiałe plany WHO, aby do 2025 roku ograniczyć liczbę osób nieaktywnych do 10 proc.

Obecnie sport jest raczej domeną prywatną, zależną bardziej od indywidualnej woli człowieka niż zewnętrznego finansowania, które dotyczy bardziej sportu zawodowego. Jeśli chodzi więc o względy ilościowe i potencjał, to właśnie sport amatorski, nie zawodowy, angażuje społeczność do uczestniczenia i kreowania kultury fizycznej. 

Sport zawodowy uprawia ułamek aktywnych fizycznie. Z kolei sport amatorski, będący głównie inicjatywą oddolną i komercyjną, to szereg małych przedsięwzięć, które są finansowane głównie z kieszeni samych sportowców-amatorów. Zawodowi sportowcy, choć stanowią tylko niewielką część aktywnych fizycznie, posiadają swoje obiekty, dobrze wyposażone sale treningowe, miejsca do bioregeneracji, oczywiście niedostępne dla zwykłego Kowalskiego. Amatorzy szukają każdej przestrzeni, żeby móc potrenować w przyzwoitych warunkach.

Weźmy przykład lokalnego klubu bokserskiego Iryda Mielca, posiadającego uzdolnioną młodzież, który od kilku lat szukał właściwego miejsca do treningu, tułając się po szkołach podstawowych, oczywiście niewyposażonych we właściwy sprzęt i zamkniętych w określonych dniach kalendarzowych.  Wymowny jest też przykład z ostatniej olimpiady zimowej. Na okres z nią związany, odnoszący sukcesy nie tylko w Polsce adepci sztuk walki z Legia Fight Club w Warszawie zostali pozbawiani miejsca do treningu, ponieważ zadecydowano, że tam, gdzie do tej pory ćwiczono z workami, na ringu i na macie, zostanie na czas olimpiady stworzone coś na wzór magazynu z odzieżą dla olimpijczyków.   

Takie właśnie miejsce w przestrzeni publicznej, przynajmniej w Polsce zajmuje dziś w świadomości sport amatorski, choć skupia szereg ludzi aktywnych fizycznie. Mało tego, mówimy o sporcie amatorskim, który stanowi przecież podstawę i wprowadzenie do budowania sukcesów już na poziomie zawodowym.

Poza tym, władza zawsze traktowała sport jako tubę propagandową dla swoich partyjnych celów. Nie ma więc żadnych gwarancji na to, że nawet systemowe włączenie się dzisiaj państwa w finansowanie sportu nie skończy się tylko na realizacji krótkotrwałych projektów, które władza każe traktować jako swój kolejny „wielki sukces dla dobra ogółu”.

G.



 
 
Wrzesień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych