2018-04-30

Konstytucja Biznesu żadną zachętą do robienia biznesu


Wchodząca w życie tzw. Konstytucja Biznesu, która miała określić preferencyjne formy działalności dla małych przedsiębiorców, nie spowoduje, że ucisk fiskalny państwa będzie na tyle mniejszy, że przyczyni się do rozkwitu małej przedsiębiorczości. Można powiedzieć, że nadzieje ludzi, którzy chcieli zarabiać na swoich małych interesach i nie oddawać większości swojego przychodu państwu, okazały się płonne.

Ujmując to najprościej, gdy ogłaszano obniżenie obciążeń podatkowych (płaconych w składkach na ZUS) dla małych przedsiębiorców, obiecywano, iż będą one zależne od uzyskanych przychodów. Im mniejszy dochód, tym mniejsza składka. Takie były obietnice. Teraz jednak okazuje się, że preferencje będą, ale tylko przez ustalony okres czasu. Mówiąc językiem małych przedsiębiorców, szczególnie tych starych, niewiele to pomoże, szczególnie na dłuższą metę, gdy większość małych firm nie jest w stanie się utrzymać na rynku w wyniku rosnących obciążeń podatkowych.

Z obietnic urzędników państwowych wynikało, że chcieliby, aby firmy nie tylko prowadziły nieprzerwanie swoją działalność, ale również, aby ludzie, którzy ją zawiesili bądź działają w szarej strefie, mogli z powrotem zalegalizować swoje firmy i płacić składki. Byłoby to założenie słuszne z punktu widzenia przychodów państwa, bo nawet mniejsze składki to więcej zalegalizowanych przedsiębiorstw, większa aktywność ekonomiczna społeczeństwa i tym samym większe przychody tzw. skarbu państwa.

Skoro jednak nowe przepisy nie uwzględniają stałych składek w zależności od przychodu, to oznacza, że przeważyło podejście biurokratyczne. Przejawia się ono w tym, że zamiast oddać ludziom pieniądze, lepiej jest utrzymać wysokie obciążenia podatkowe dla przedsiębiorców, którzy przecież utrzymują ze swoich składek ZUS czy szpitale. Nowa konstrukcja prawa to w zupełności potwierdza.

Po pierwsze, według nowych przepisów, owej Konstytucji Biznesu, osoby o przychodzie do 1050 zł nie muszą płacić na ZUS i rejestrować swojej działalności gospodarczej. Problem w tym, że nie mogą liczyć na świadczenia w przypadku choroby, wypadku, mogą zapomnieć o rencie i nieodpłatnym leczeniu w szpitalu. Przy okazji państwo zagwarantowało sobie, aby takie osoby rozliczały się raz w roku podatkiem ze swojej działalności. Utrudnieniem będzie również konieczność zakupu przez niektórych kasy fiskalnej w ramach podlegania pod VAT. Po drugie, osoby o przychodzie powyżej 1050 zł będą korzystały jedynie z preferencyjnych składek przez określony czas i nie unikną płacenia składki zdrowotnej.

Jak więc widać, wbrew rządowej propagandzie, proponowane przepisy nie niosą za sobą żadnej zdecydowanej zachęty do tego, aby prowadzić w Polsce swój mały biznes. Z punktu widzenia finansowego, pozostaje on nadal nieopłacalny. W naszych warunkach ekonomicznych dominuje przeświadczenie, że państwo pod postacią takich instytucji jak chociażby ZUS musi być finansowane. Dlatego wybiera się ucisk podatkowy w ramach składek, zamiast prywatnej służby zdrowia czy zbierania na emeryturę we własnym zakresie, co z pewnością byłoby realniejsze, gdyby ludziom pozostawiono więcej w portfelach. Inaczej mówiąc, gdyby płacili składki zależne od przychodów, a pieniądze oszczędzali we własnym zakresie.            

G.



 
 
Listopad 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych