2019-11-20

Strach świętować


Przy okazji święta niepodległości, znalazłem trochę więcej niż zwykle czasu na poczytanie. Jedni paradowali w pochodach, inni wykorzystywali wolny dzień przed telewizorem, a ja ze swoją lekturą zastanawiałem się, czym ta Niepodległa zaskoczy mnie z samego rana. Zabrałem się do wertowania informacji. 

Niestety dla Niepodległej, obraz życia w jej administracyjnych granicach nie przedstawia się pozytywnie. Przynajmniej tak wynika z mojej prasówki. Dobra, chyba pozytywna informacja na początek. Zniesiono wizy. Tylko że chłop myślał, tak po chłopsku, że jak już zniosą te wielkie wizy, to nie tylko wjedzie swobodnie do USA, ale też będzie mógł się tam osiedlić na stałe i podjąć zatrudnienie. Tymczasem, wpuścić wpuszczą, ale tylko w celach turystycznych i na jakiś czas. Rządzący ogłosili triumf, USA oświadczyło, że dotrzymało słowa. Nie mamy wyboru, jesteśmy zadowoleni. Swoją drogą, czy pozwoliliby nam opuścić naszą ukochaną ojczyznę tak na stałe, zatwierdzając to formalnie przy okazji święta niepodległości?

Teraz sprawy lokalne. Okazuje się, że niektóre szpitale przesuwają na nowy rok planowane na listopad czy grudzień zabiegi, bo zabrakło im pieniędzy z tzw. ryczałtu, inaczej mówiąc państwowej kasy. Jeszcze inne, głównie te mniejsze, żeby zaoszczędzić, odsyłają pacjentów do placówek większych, tłumacząc to na różny pokrętny sposób, na przykład niewydolnym sprzętem lub remontem. Pieniędzy w szpitalach wyraźnie brakuje. Maszerujący w pochodach, szczególnie pod koniec roku, powinni na siebie uważać. Inaczej może zabraknąć dla nich łóżek w szpitalach.

Kolejna wiadomość z gatunku „chyba pozytywnych”. Przynajmniej w intencji rządzących. Państwo, czyli obywatele, my wszyscy, maszerujący w pochodach też, wspieramy kolej tam, gdzie nie przynosi ona zysków. Teraz dowiaduję się, że wsparcie to będzie jeszcze większe, niż wcześniej planowano. Chodzi chyba głównie o pociągi dalekobieżne. Pieniądze z założenia mają zostać wykorzystane na nowy tabor i inne modernizacje. Brzmi pięknie, prawda? 

Pięknie, ale do momentu. Okazuje się, że państwo wspiera swojego państwowego przewoźnika, nie uwzględniając pewnych kosztów tego monopolu. Każdy może mieć swoje poglądy na gospodarkę, ale faktem jest, że wspieranie przez państwo państwowych przewoźników, utwierdza ich dominację na rynku. Różne można mieć podejście do UE, ale z kolei innym faktem jest, że według jej rozporządzeń już wkrótce nastąpi w Polsce liberalizacja rynku kolejowego. Wtedy państwo będzie musiało ogłosić przetarg dla przewoźników, którzy będą działać na podstawie państwowych dopłaty do przejazdów. 

Zwolennicy państwowych kolei mogą się cieszyć z większych dopłat do przejazdów, które jak widać miały na celu wyprzedzenie unijnych przepisów, tak aby wesprzeć państwową kolej. Powodów do radości nie mają już sami pasażerowie. Państwo nie dopuszcza w ten sposób konkurencji na rynek (która notabene stara się o to, już od jakiegoś czasu), cementując go, więc ceny biletów będą droższe, niż gdyby taka konkurencja istniała. Jakość podróżowania też nie będzie przez to lepsza. Inna sprawa, że przetargi pozwoliłyby zaoszczędzić publiczne pieniądze, co jak pokazują przykłady innych krajów, mogłoby się przyczynić do wygenerowania środków na poprawę kolejowej infrastruktury. 

Dlatego chyba nie ma się z czego cieszyć, gdy słyszymy o państwowym wspieraniu kolei. Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że chociaż uczestnicy pochodów, którzy wybrali pociągi, dotarli do miejsc docelowych i z powrotem do domów w sposób szybki i sprawny, jak przystało na państwową kolej. 

Czego jeszcze udało mi się dowiedzieć w dniu, w którym trzeba świętować? Na deser przeczytałem o prywatnych przedszkolach, którym odmawiają państwowych pieniędzy. Wygląda to tak, że państwo (konkretnie miasta) wypłaca dotacje dla prywatnych przedszkoli, tak żeby nie wspierać tylko tych publicznych. Skoro „prywatne”, to dlaczego biorą kasę od państwa? Wiem, trochę to nielogiczne, ale tak właśnie wygląda „prywatne” w tym państwie. Nie o tym teraz. Faktem jest, że te pieniądze prywatnym przedszkolom się należą, ale miasta postanowiły powiedzieć dość i od jakiegoś czasu czegoś tam nie wypłacają. Na dobre im to nie wyszło, bo sądy zaczęły przyznawać z tego tytułu odszkodowania przedszkolom. 

Miejska władza państwowa stoi na stanowisku, że prywatnym przedszkolom ta kasa nie przysługuje, a odszkodowania trafiają do prywatnych kieszeni. W sądach uważają natomiast, że władza w regionach mogła świadomie lub nieświadomie nie uwzględnić w minionych latach kosztów funkcjonowania prywatnych przedszkoli, na przykład przy wydatkach na posiłki czy dzieci niepełnosprawne. Odszkodowania miałyby się należeć właśnie z tego tytułu. Państwo oszczędzające na dzieciach? 

Nie wiem, co się podziało z maksymą „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”? Nie wiem, czy przedszkolaki z prywatnych przedszkoli obraziły się na państwo za takie traktowanie i nie wzięły udziału w pochodach, mówiąc rodzicom, że tego dnia zostają w domu na kreskówce? Może nie miałyby nawet siły maszerować, skoro ktoś na górze postanowił przyoszczędzić na ich posiłkach? Pozostaje mieć tylko nadzieję, że zorganizowały chociaż apel patriotyczny przy okazji święta niepodległości. Czy za prywatne, czy publiczne pieniądze z odszkodowań, to już nieistotne. 

Konkluzje z tej tylko jednodniowej prasówki raczej nie są pokrzepiające, jak pokrzepiające może być samo świętowanie niepodległości. Wychodzi na to, że lepiej w tym czasie nie ulec wypadkowi, bo jakiś szpital odmówi nam pomocy i będziemy musieli dojechać do placówki, która jakimś cudem dysponuje jeszcze końcówką środków na leczenie. Chory nie zawsze może dojechać samochodem, więc może zostanie skazany na kolej. Tutaj, jak już wiemy, też sytuacja nie jest i jeszcze długo nie będzie komfortowa. I te nieszczęsne dzieci z prywatnych przedszkoli na koniec. One mają chyba najciężej w te dni.

Oxymoron


 
 
Październik 2020
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych