2018-06-20

Świat strachu


Dlaczego więc żyjemy z dnia na dzień? Ostatni tekst nie wyjaśnił niczego dogłębnie (w ogóle, który tekst to potrafi?), a jedynie przypomniał nam o świecie, w którym żyje wielu z nas – świat strachu, zrezygnowania i beznadziei. Rezygnacja pojawia się zawsze, szczególnie gdy próbujemy myśleć i analizować ewentualne skutki życia, po prostu przewidywać i wybiegać w przyszłość, która przecież przyjdzie po pogardzanej przez nas teraźniejszości. A jakie owoce może wydać popaprana teraźniejszość?

To ciągłe napięcie i zmaganie się z egocentrycznie nastawionym społeczeństwem, osobnikami, którzy patrzą jedynie na siebie, a obca krzywda wydaje im się śmieszna albo nieistniejąca, sprawia, że obawiam się, iż kiedyś stracę zmysły i zrobię coś niewłaściwego.

Nie chciałbym tracić nad sobą panowania, ponieważ świadczy to o pewnej słabości i jednocześnie osobistej porażce. Raz, że tracąc panowanie nad sobą sprawiam radość z bycia dostrzeżonym osobie ze mną skonfrontowanej, dwa, że śmiech i ignorancja jest lepszą bronią, a przynajmniej poświadczają one fakt, że nie znajduje się na poziomie prymitywów i ukochanego przeze mnie społeczeństwa.

Ale strach przed wyłączeniem hamulców pozostaje. Po prostu nagle coś się wyłączy, coś przestawi zwrotnicę w mózgu i już nie będę miał kontroli nad sobą, nagle stanę się kimś innym. Ten „inny” będzie wtedy podejmował decyzje, a ja albo zostanę jego niewolnikiem, albo przestanę istnieć w sferze mentalnej. Krótko mówiąc: moje ciało przejmie ktoś inny, ten, który może być zdolny do zrobienia dziwnych rzeczy. Schizofrenia? Niekoniecznie i bez przesady. Może nie chodzi o żadną chorobę psychiczną? Raczej podmianę osobowości spowodowaną przekroczeniem pewnej bariery. Przyczyny tej zmiany nie byłyby kliniczne, a raczej prozaiczne – przemęczenie istnieniem, nagromadzenie sytuacji stresogennych.

Ktoś powie, że to tylko impulsywność, nad którą można zapanować. A może to jednak posiadałoby jakieś przyczyny typowo fizycznych zmian w strukturze mózgu? Cyk! I w jednej chwili jesteś kimś innym. Czy kimś zdolnym do wyrządzenia czegoś złego? Właśnie tego powinien się obawiać każdy, kto nie posiada psychicznej odporności na świat. Zaczyna się od uczuciowości i wrażliwości, potem dochodzi analiza rzeczywistości przy zmaganiu się z jej skutkami, a na końcu taki delikwent w najlepszym przypadku dziwaczeje, w najgorszym... strach pomyśleć.     

I jeszcze jedno dla jasności. Nie ma większego sensu pracować nad sobą, aby poprawić sobie samopoczucie, żeby wyjść ze stanów obłędu, smutku, przygnębienia. Każda walka ze sobą jest przegrana. Jesteśmy tacy, jacy zostaliśmy ukształtowani. Nic tego nie zmieni. Swoje złe strony charakteru możemy co najwyżej tłumić, farmakologicznie lub korygować od strony mentalnej, starając się nie myśleć o złych doświadczeniach i tworzyć pozytywne. To walka, w której nikt nam nie pomoże. Jesteśmy skazani na siebie i jest to walka prawdziwie równa, bez zdecydowanej wygranej, za to obarczona ryzykiem poniesienia sromotnej klęski. Nigdy nie osiągniemy pełnego zwycięstwa. W tej walce nikt nie wygrywa, za to jest wielu pokonanych. Sęk w tym, żeby nie być jednym z nich.

Pozostaje jedynie uśmiechnąć się w chwili przeznaczenia, bo i tak nie mamy na swój los większego wpływu.



 
 
Lipiec 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1
2345678
9101112131415
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych