2018-01-04

Charakterne święta


Czas zimowy, a już szczególnie okres świąteczny, to najlepszy moment na kształtowanie swojego charakteru. Sportowcy wiedzą o czym mówię. Gdy dodamy do tego, że część z nas żyje zgodnie z zasadami straight edge, a przy okazji pogardza światem konsumpcji, jaką próbują nam zaszczepić w tym czasie ludzie od korporacjonizmu, nasze zmagania z pokusami i słabościami nabierają wręcz duchowego znaczenia.

Walące po oczach reklamy w świątecznym opakowaniu z kategorii „Kupuj! Kupuj! Kupuj!” są niczym kuszenie do złego. Coś jednak wypadałoby kupić rodzinie, więc trzeba kierować się odpowiednim wyczuciem, nie reklamą. Kupujesz więc coś, ale nic drogiego, raczej zmuszającego do przemyśleń, ambitnego i w miarę dopasowanego do odbiorcy.

Mniejsza z prezentami. Starasz się trzymać wagę i przy tej okazji formę. Tymczasem przed tobą maraton wszelkich potraw i cukierniczych rarytasów. Maraton, ale nie tylko w jednym domu, ale po dalszej rodzinie. Odmówisz zaproszenia do uczty, z której większość i tak wyląduje w koszu? Oczywiście, że tak. Cukier? Do widzenia. Alkohol? Człowieku, nikt mnie nie namówi, nawet gdyby od tego zależało odpuszczenie mi wszystkich grzechów. Resztę można spróbować, najeść się, ale nie przejeść – czasami urasta to do rangi wyczynu, ale to jest to wyzwanie, któremu trzeba podołać.

Będziesz miał jeszcze w tym czasie ochotę na trening? Powinieneś, bo to wspaniałe uczucie ruszać się o porach, które tzw. ogół uznaje za czas wylegiwania się ze swoją zgagą lub kacem przed telewizorem. Wspaniała kuźnia charakteru. Potem naprawdę o wiele łatwiej o asertywność w życiu, czyli nie uleganie tzw. społecznym nakazom. To już nabiera znaczenia w wymiarze walki o niezależność jednostki względem społeczeństwa. Teraz stawisz opór, to później będzie ci łatwiej powiedzieć nie, gdy wszyscy bezrefleksyjnie powiedzą „tak”. „Tak”, jak im ktoś podpowie z góry. Oni ulegają zewnętrznym nastrojom, ty żyjesz zgodnie ze swoimi zasadami.

Mamy święta za sobą, a tu, w niedługim odstępie czasu, szykuje się kolejny powód do libacji, tzw. sylwester – zabawa na zawołanie. Bo trzeba się bawić, nie protestować czy buntować. Odmówisz kolegom, którzy zapraszają na zakrapiane alkoholem balety? Jeszcze pytasz?! To ich strata, że nie wiedzą, czym jest radość wstać wypoczętym 1 stycznia i zacząć tzw. nowy rok od treningowego uderzenia. Szkoda ich trochę, ale nie każdego można zbawić.

Dla tzw. statystycznej większości czas świąt Bożego Narodzenia wyznacza obżarstwo, picie i zabawa. Dla mnie to refleksja nad sobą, istotą duchowego przeżywania swojego życia, polegającego na stawianiu sobie wyzwań i doskonaleniu się w wymiarze indywidualnym. Może już nie z perspektywy religijnej, bo mój stosunek do religii jest osobliwy, ale właśnie z perspektywy jednostki.

Dlatego z tego miejsca życzę wam wytrwałości w swoich duchowych zmaganiach, a tym samym sportowych świąt Bożego Narodzenia.

G.



 
 
Maj 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych