2017-06-21

Dzieci nadal kosztowne / Coś się dzieje z Rosjanami / Coś się dzieje w Katalonii


Dzieci nadal kosztowne

Wiadomo, że liczby nie mówią wszystkiego, i że każdy może mieć własne obliczenia, ale jednak coś nam te wyliczenia podpowiadają. Jak to wygląda w tak popularnej ostatnio kwestii posiadania potomstwa? Państwo chce podobno nas rozmnożyć, a według piewców obecnej władzy swoim rozdawnictwem robi to świetnie.

Firma Open Finance wyliczyła, że państwo poprzez różne programy wspomaga rodziny z jednym dzieckiem w wysokości 50 tys. zł, z dwójką dzieci – 192 tys. zł, trójką – 420 tys. zł. Jednak według wyliczeń Centrum Adama Smitha koszty utrzymania potomstwa do 18 roku życia są większe niż pomoc państwa. Na jedno dziecko wydajemy 176-200 tys. zł., na dwójkę – 317-368 tys. zł., na trójkę – 422-484 tys. zł.

Czy ktoś chętny do wyciągnięcia wniosków oscylujących wokół zagadnienia, czy warto w ogóle najpierw zabierać, żeby potem coś oddać, skoro to zawsze będzie mniej, niż realne potrzeby? Czy ktoś zada pytanie: a może rozsądniej jest zostawić ludziom więcej? Czy ktoś pomyśli: skończmy z tym rozdawaniem, bo to tylko propaganda władzy?


Coś się dzieje z Rosjanami

Ostatnie dni w Rosji to protesty, nakręcane głównie przez tamtejszą opozycję polityczną. Inicjatorem miał być Aleksiej Nawalny, znany z prowadzenia antykorupcyjnej kampanii informacyjnej, ostatnio wymierzonej w premiera Rosji – Dmitrija Miedwiediewa. To symptomatyczne, że Nawalny nie skupia się na innych bolączkach Rosjan, jak tylko na korupcji. Jednak to nie miejsce, aby oceniać tu intencje człowieka czy całych środowisk o aspiracjach do objęcia władzy. Rozgrywkami partyjnymi niech się emocjonują media establishmentowe.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że na ulice wyszli Rosjanie, i to w każdym wieku. To każe nam sądzić, że pogarsza się jakość życia w Rosji. Być może już też coraz więcej ludzi nie przyjmuje propagandy władzy. Wszelkie wystąpienia Rosjan zostały oczywiście stłumione.              

Na większe zmiany i przetasowania polityczne w Rosji są niewielkie szanse. Pokutuje tam myślenie charakterystyczne dla społeczeństw Europy Wschodniej – jeśli nie władza, to co innego? Inaczej mówiąc: jeśli nie rządzenie odgórne centralne, to jak rządzić się inaczej? Przyznają to nawet świadomi sytuacji Rosjanie, którzy za tamtejszą władzą nie przepadają, ale jedynej szansy na poprawę sytuacji upatrują w przejściu na ich stronę jakichś wysoko postawionych urzędników państwowych z okolic władzy. To oczywiście droga do nikąd lub zwykły zastój, co może na jedno wychodzi.


Coś się dzieje w Katalonii

Inspiracje Katalończyków, aby odłączyć się od Hiszpanii i stworzyć własną odrębność polityczną, czy jakieś tam nowe państwo, nie są niczym nowym. Kolejną odsłoną tych aspiracji jest ogłoszenie przez władze Katalonii referendum na 1 października, w którym padłoby następujące pytanie: „Czy chcesz, aby Katalonia stała się niezależnym państwem z ustrojem republikańskim?”. Nie trzeba dodawać, że państwo hiszpańskie nie popiera tego pomysłu.

Lokalne partie i premier Hiszpanii walczą w tym wszystkim o ugranie dla swoich jak najwięcej przy jak najmniejszych stratach. Norma. Co do opinii zwykłych ludzi. Podobno zdania Katalończyków o swojej odrębności są podzielone. Czy separatyzm kataloński ma jakieś szanse na większe uniezależnienie Katalonii od władz centralnych? Skoro Rosjanie muszą pojąć, że władza centralna to nie wszystko, to Katalończycy muszą popierać tezę, że żyć w swojej autonomii, to mniej oddawać wielkiemu państwu, a tym samym więcej zachować dla siebie. Więcej biurokracji – większy ucisk. Jeśli będą w tym względzie nieustępliwi, coś może osiągną.



 
 
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych