2014-11-06

Makabryczna śmierć chrześcijan / Pomaganie bezdomnym karane w USA / Imigracja polityczną kartą wyborczą na Wyspach


Makabryczna śmierć chrześcijan

35-letni Shehzad i 31-letnia Shama, chrześcijańskie małżeństwo z pakistańskiej prowincji Pendżab, zostali oskarżeni przez właściciela cegielni, w której pracowali, o spalenie stronnic Koranu. Zamknięto ich wraz z czwórką dzieci na noc, a następnie rozwścieczony tłum śmiertelnie ich pobił, ich ciała wrzucając do pieca. Chciano to samo uczynić z dziećmi, ale kilka osób miało powstrzymać agresorów przed tym zamiarem.

Według relacji krewnego przyczyną zbrodni była chęć odejścia małżeństwa z pracy ze względu na niskie zarobki. Podano informację, że policja miała zatrzymać w związku z tą zbrodnią 50 osób. Marne są jednak szanse, że ktoś zostanie ukarany, jeśli brać pod uwagę, jak traktuje się osoby o chrześcijańskim wyznaniu w tej części świata. 


Pomaganie bezdomnym karane w USA

Co dzieje się w tych Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, niegdyś kolebki wolnościowych i antyrządowych idei, że karze się tam ludzi dobrowolnie pomagających bezdomnym?

Oto niejaki 90-letni Arnold Abbot został aresztowany za rozdawanie jedzenia bezdomnym na Florydzie, gdzie władze wprowadziły wiele zakazów dotyczących tego rodzaju działalności społecznej.    

Rzuć talerz w tej chwili!– usłyszał od policjanta Arnold Abbot. Zupełnie jakbym miał broń – opowiada emeryt, któremu grozi 60 dni więzienia i 500 dolarów grzywny za to, że nie miał pozwolenia na rozdawanie jedzenia. Dodatkowo, według nowego prawa stanowego, akcje tego rodzaju muszą być przeprowadzane 500 stóp od zamieszkiwanych posesji.

Pan Arnold, szef organizacji Love Thy Neighbor (Kochaj Swego Bliźniego), założonej na cześć pamięci jego żony, która zginęła w wypadku samochodowym 23 lata temu, nie zamierza dostosowywać się do przepisów władzy: Wiem, że znowu mnie aresztują, ale jestem na to przygotowany. Jestem stróżem moich braci, a to, co robią władze tego miasta, jest zwyczajnie bezduszne. Jestem już zmęczony poddawaniem się ich zasadom – dodaje.


Imigracja polityczną kartą wyborczą na Wyspach

Brytyjski minister obrony ugina się pod presją – ideologizującej przestrzeń publiczną –politycznej poprawności i kaja się za słowa o „zalewie” i „oblężeniu” Wielkiej Brytanii przez imigrantów.

Minister Michael Fallon zastanawiał się podczas jednego ze swoich wywiadów, jak zapobiec „zalaniu miast przez imigrantów”, które mają „poczucie oblężenia” z tego tytułu. Rząd brytyjski przeraził się takim ujęciem problemu przez swojego przedstawiciela, gdyż zależy mu na dobrej opinii wśród europejskiej elity partyjno-politycznej, zwłaszcza tej części, która pod naporem i presją społeczną wyborców, również chciałby ograniczyć imigrację poprzez zmianę unijnego prawa. Albo przynajmniej udaje, że tego chce.

Używanie niepoprawnie politycznych określeń typu „zalewanie” lub „oblężenie”, choćby nawet oddających stan faktyczny, może być postrzegane jako „nienawistne” itp. Presja politycznie poprawnej opinii publicznej jest zbyt silna, aby nazywać rzeczy po imieniu. A rozgrywka polityczna, której celem nie jest bynajmniej rozwiązanie problemu imigrantów i autochtonów, a raczej pogrywanie na nastrojach społecznych przed wyborami kartą powstrzymania imigracji, trwa w najlepsze.


Rodzina na swoim

►Sławomir Gródecki

►C.D.B.W


 
 
Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych